Jeszcze przed premierą zespół zdradził, że po mocno nu-jazzowym imiennym debiucie, tym razem postawił na chłodniejsze, bardziej nowoczesne i syntetyczne barwy. Proszę nie obawiać się jednak bezdusznego electro czy zimnego popu. W każdym z utworów tli się żar. A słabych piosenek tu nie ma. Czy to taneczne “Looking Glass”, czy też senne “Feather”, bądź figlarne “Runabout”. Wszystkie kryją w sobie coś ulotnego i urzekającego. “Machine Dreams” to rzecz niesłychanie niepozorna. Na pierwszy „rzut ucha” to banalna mieszanina elektroniki i popu z lat 80., doprawiona elementami soulu i funka. Im bardziej jednak wsłuchujemy się w dźwięki, dochodzimy do wniosku, że Szwedzi, pod przewodnictwem Yukimi Nagano, opanowali rzadką sztukę, a mianowicie: z przeciętnych elementów stworzyli coś niezwykłego. Znakomitość tego albumu polega bowiem właśnie na odpowiednim połączeniu dźwięków. Syntetyczne elementy zuchwale flirtują więc z organicznymi brzmieniami, skoczne rytmy przekomarzają się z onirycznymi pasażami, a wszystko ze skandynawskim drygiem i zwiewnością. Subtelnie, elegancko, ale kiedy trzeba i z dziewczęcą zadziornością. Little Dragon pokazuje, że można tworzyć pop pozbawiony kiczu, że można pobudzać do tańca bez tanich sztuczek, a w końcu, że można śpiewać ładne piosenki bez popadania w tandetę.
Discussion
No comments for ““Machine Dreams”- nowy album Little Dragon”